Mamooo ... a co to jest autyzm?

Artykuł opublikowany: 28 marca 2020
Autorka: Agnieszka Misiak

Miesiąc temu byliśmy u lekarza, czekaliśmy na badanie u laryngologa, obok nas w poczekalni czekała rodzina z nastoletnim autystą. Syneczek lat 6 przyglądał się ukradkiem. Zerkał, czasem się śmiał i patrzył na mnie czy cała ta sytuacja jest Ok, czy nie OK. Autysta trzepotał rękami, kręcił się w kółko, przesuwał wzdłuż ścian, śpiewał, gwałtownie przysiadał. Robił różne rzeczy, które były po prostu objawami ale też pozwalały się wyregulować, uspokoić. Syneczek otwarcie się śmieje.

-Nie śmiej się - syczę mu do ucha, na dialog nie bardzo jest przestrzeń i nie chcę dokładać trudności rodzicom chłopca.
Patrzy na mnie okiem zranionej sarny i obrażony chowa nos w malowankę.

Wracamy, jestem przeorana badaniem, płaczem, panem doktorem i jego pomysłami na wspieranie w stylu 'taki chłop i ryczy', nie wracam do tematu i do swojego syczenia. Nie muszę. W połowie drogi powrotnej, w aucie, pada pytanie.

-Czemu on się tak dziwnie zachowywał?
- Myślę, że z powodu autyzmu, z którym rodzą się niektóre dzieci i który powoduje, że inaczej się zachowują.
- Czy można się zarazić?
- Nie.

I tyle.

Minął miesiąc. Bez słowa o temacie. Ale temat rósł, obrastał kiełkami dodatkowych pytań, torował sobie drogę i szukał sposobności oraz kontekstu. Ten znalazł się pomiędzy jednym gryzem porannej chałeczki a drugim .

- Martwię, się że pies niezaszczepiony na wściekliznę - mówię - a nasz weterynarz zamknięty, chciałabym go zaszczepić bo stare szczepienie się kończy.
- A na autyzm można się zaszczepić?
- Nie, bo dziecko rodzi się z autyzmem, chociaż nie od razu można to poznać.
- No ale czemu ten chłopiec tak dziwnie się zachowywał, bardzo głupio i bardzo śmiesznie.
- Śmiesznie? On nie mógł nic zrobić ze swoim zachowaniem.
- Ale ja myślałem, że on chce mnie rozśmieszyć, żebym nie bał się badania. Myślałem, że będzie mu miło jak się będę śmiał.
- Acha, to zwracam Ci honor.
- Weź mi wytłumacz ten autyzm.

Od rana próbujemy przetłumaczyć autyzm na język sześciolatka. Przytykam mu ucho do obudowy do ekspresu do kawy i ustalamy, że autysta tak mocno, może słyszeć dźwięk, nawet jeśli jest daleko ekspresu. Ściszam i pogłaśniam muzykę i mówię, że ta sama piosenka raz może wydawać się głośna i niefajna a innym razem całkiem OK. Że ciało autysty sprawia mu niespodzianki. Na dworze Syneczek patrzy prosto w słońce i nie mruży oczu - tak autysta może czuć światło nawet jak nie świeci mu w oczy. Wieczorem zakładam mu wełniany szalik na gołą szyję i mówię, że różne ciuchy dla nas całkiem zwykłe, dla autysty są okropnym drapakiem.

- A teraz pokaż mi bez słów, że szalik jest dla ciebie okropny.
- Dlaczego bez słów? Ja umiem mówić - oburza się
- Bo wiele dzieci z autyzmem nigdy nie nauczy się mówić.

Szarpie szalik, poklepuje mnie po rękach, podskakuje, Warczy.

- Nawet nie mogą się poskarżyć jak im źle! To jest najgorsze, jak rodzice ich mogą pocieszyć skoro nie wiedzą, że im źle?
- Często właśnie nie mogą.

I tak mieliśmy swój własny dzień autyzmu, rozłożony na raty, od śniadania do kolacji.

Ja zawsze muszę uruchamiać hamowanie, żeby nie obdarowywać dziecka wiedzą w rozmiarze XL, żeby odpowiedzieć na zadane pytanie. Na pytania dodatkowe, dojaśniajace przyjdzie pora. Jak pierwsza dawka wiedzy się uleży, co zająć może dwa dni lub  pół roku. Ziarenko urośnie.

Jeśli interesują Cię odpowiedzi na trudne pytania, zapraszam do przeczytania dwóch artykułów

KIEDY DZIECKO MÓWI 'JESTEM DO NICZEGO'

MAMO ... A DLACZEGO NIE ROŚNIE CI BRODA?

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, podziel się nim z innymi. Dziękuję!
.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

chevron-rightphonefacebookenvelopeyoutube-playScroll Up