SKLEP
SKLEP

BLOG

Jak wybierać współpracę z dzieckiem zamiast posłuszeństwa?

Artykuł opublikowany: 18 listopada 2021
Autorka: Agnieszka Misiak

Przypomnij sobie jak brak współpracy ze strony dziecka zalewa Cię adrenaliną.

'Nie zejdę z drabinki'

'Nie przywitam się z dziadkiem'

'Nie pokażę rysunków cioci'

'Nie pożyczę wiaderka'

'Nie będę odrabiać lekcji'

‘Najpierw dokończę się bawić, a potem się umyję’

Jak każde ‘nie’ uderza w przekonanie, że miarą kompetencji rodzica jest to jak skutecznie egzekwuje polecenia. Dobra, nie musi zrobić tego o co proszę za pierwszym razem ale za trzecim to już na bank. Bo wydaje ci się, że dobry, kompetentny i skuteczny rodzic to taki, którego dziecko reaguje na polecenie.

Czy dziecko opowiada swoim zachowaniem o Twoich kompetencjach rodzicielskich? Czy jest taką dwunożną, mobilną agencją PRową, której zadaniem jest dbać o Twój wizerunek? Że jak zejdzie z drabinki to jest dla świata znak, że wyrabiasz się w temacie ‘wychowanie’, a jak siedzi na wigilii udundany, niezadowolony i do nikogo się nie odzywa to jest opowieść o nieudolnej matce?

Chciałabym powiedzieć głośno i wyraźnie. Dziecko nie jest trzecią ręką rodzica, jego przedłużeniem, elementem uzupełniającym jego wizerunek. To jest pierwszy krok żeby zacząć wybierać współpracę zamiast połuszeństwa. Porzucenie mitu, że dziecko swoim zachowaniem opowiada o rodzicach.

Dwulatek nie chce się ubrać, a potem rozebrać, nie chce wyjść na plac zabaw, a potem odmawia powrotu do domu. Bo odkrył, że jest osobnym bytem, ‘Heloł, nie jestem kawałkiem mamy, mogę chcieć czegoś innego, sprawdźmy jak to działa’. Jest w fazie rozwojowej, w której zauważa, że jest odrębny i sprawdza co się dzieje. ‘Czy ja mogę chcieć czegoś innego niż rodzic? Co się wtedy stanie?’ I słyszysz ‘nie’ naokrągło. Nie, to nie opowiada o skumulowanym efekcie błędów wychowawczych.
To jest opowieść  o potrzebach płynących z momentu rozwojowego.

Trzylatek nie chce wejść do przedszkola (więcej o trudnościach w adaptacji) i ma w nosie argument, że matka idzie do pracy. Albowiem rozwój płatów czołowych nie pozwala mu jeszcze na postawienie potrzeb innych ludzi ponad swoimi. To nie jest opowieść o rodzicu, który rozpieścił.
To jest opowieść o ograniczeniach wynikających z rozwoju.

 

PAKIET STRATEGII UŁATWIAJĄCYCH WSPÓŁPRACĘ

Czterolatek wystawia nogę żeby mu pozapinać rzepy w butach i sam za nic nie chce. Kurtki też nie zapnie. Bo być może potrzebuje więcej bliskości, zaopiekowania, pobycia przez chwilę malutkim i zależnym i próbuje to sobie zapewnić swoimi czteroletnimi sposobami?
Serio. To nie musi być  opowieść o Tobie, rodzicu, który pozwolił sobie wejść na głowę.

Pięciolatek leży na podłodze w Lidlu i wyje bo on chce ten zestaw Lego i bez niego nie wyjdzie ze sklepu. Jedną z przyczyn może być fakt, że nie sikał od 9 rano, nic nie jadł od śniadania bo na obiad dali buraczki, ciocia na niego w przedszkolu nakrzyczała, podarli mu rysunek i były tańce. A on ma nadwrażliwość słuchową.
To jest opowieść o przeciążonym układzie nerwowym (więcej o regulacji emocji) , nie o matce, która pozwoliła sobie wejść na głowę.

Sześciolatek skacze wieczorem połóżku, raz zasypia o 19 raz o 22, trudno mu się wyciszyć, bardzo emocjonalnie przeżywa porażki i intensywnie wyraża emocje - co może wynikać z temperamentu dziecka. Trudnego temperamentu, który stoi za wielką łatwością wpadania w złość i rozdrażnienie, za trudnością zejścia z fali pobudzenia i nakręcenia.
Czasem to temperament, nie matka.

Siedmiolatek łazi po sali w trakcie lekcji, pluje papierkam (tu więcej o kłopotach w szkole) i podśpiewuje bo ma większą niż rówieśnicy potrzebę ruchu, bo ma kłopot z monitorowaniem narastającego przeciążenia i rozładowuje je ruchem, bo ma kłopot z koncentracją i musi się czymś zająć skoro nie nadąża za tokiem lekcji.
To opowieść o skromnych możliwościach w obszarze regulacji emocji, niekoniecznie zły rodzic, który nie przygotował dziecka do szkoły.

Brak współpracy to często opowieść o potrzebie decydowania o sobie, bo już sto razy tego dnia dziecko zrobiło to czego chcieli dorośli i t e r a z chce zrobić coś dla siebie albo po swojemu.

I jak rodzic to sobie jasno uświadomi, ma tę myśl cały czas gdzieś pod ręką, to łatwiej jest mu zauważyć co za brakiem współpracy stoi. Łatwiej wyjść z dyscyplinowania i odpowiedzieć na potrzebę dziecka, na jego trudność, która brak współpracy napędza.

Bo współpraca to nie jest posłuszeństwo.

Posłuszeństwo oznacza, że dorosłego nie obchodzi o co chce zadbać dziecko kiedy odmawia współpracy, mówi nie, próbuje ustalić własne zasady. Ma być posłuszne bo to dopełnia brakujący puzel wizerunku kompetentnego rodzica.

Współpraca oznacza, że przyjmuję argumenty, potrzeby i ograniczenia dziecka, biorę je pod uwagę i w efekcie mogę zredukować lub wycofać swoje oczekiwanie, że np. teraz już usiądzie do lekcji. Może usiądzie za godzinę. Może okaże się, że ważniejsze będzie pogadać o tym co pomaga się do lekcji zabrać, a może w szkole wydarzyło się coś co będzie priorytetowo potrzebowało zaopiekowania.

Nie, ja nie mówię że z a w s z e masz postawić dokończenie rysunku ponad założeniem skarpetek. Sugeruję, że zawsze (kiedy masz kontakt z płatami czołowymi, bo jednak czasem odcina je zalew adrenaliny), warto zajrzeć co stoi za 'nie' i sprawdzić co mogę z nim zrobić. Jak mogę dziecku ułatwić współpracę.

Kiedy w trudnej sytuacji zajrzysz za podszewkę odmowy współpracy, możesz tam znaleźć coś co będzie można zaopiekować, wesprzeć, coś co potrzebuje dodatkowych 10 minut.

Wtedy właśnie wykonujesz drogi krok na drodze od posłuszeńśtwa i dyscyplinowania do współpracy i wspierania.

A jeśli szukasz pomysłów jak zachęcić dziecko do współpracy i jak przełożyć zachęcanie na konkretne działanie w trudnych, codziennych sytuacjach - zajrzyj tutaj 👇👇👇👇

 

 

 

PAKIET STRATEGII UŁATWIAJĄCYCH WSPÓŁPRACĘ
Jeśli podobał Ci się ten artykuł, podziel się nim z innymi. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

closebackwardforwardchevron-rightchevron-downphonefacebookbarsenvelopeangle-double-upyoutube-play